Pamiątka Wieczerzy Pańskiej

Tym razem w piątek wieczorem – przy świecach. Jako nabożeństwo samo w sobie, a nie część sobotniego nabożeństwa. W centrum – nie pastor ani żaden człowiek, choć ludźmi się posłużył Ten, który z żydowskiej Wieczerzy Paschalnej uczynił chrześcijańską Wieczerzę Pańską.  Sam stał się Barankiem a krew Jego obmyła wieko Skrzyni Przymierza.

W pierwszej, trwającej blisko dwie godziny części tego szczególnego nabożeństwa wielbiliśmy Boga świadectwem, modlitwą i pieśnią. Potem, zgodnie z tym jak uczył Jezus: umywanie nóg sobie nawzajem jako akt pokory, łamanie i spożywanie przaśnego chleba oraz  picie wina nie skażonego alkoholem.

W pierwszej części, Agnieszka P.W.  deklamuje swój wiersz:
Czuję ten wiatr
wystawiam nań twarz
i czuję potęgę i moc.
Gdzieś ponademną
korony drzew gną się
a we mnie spokój i miłość.

Czuję ten wiatr,
porusza mną
ja w nim
i karmi mnie siłą życia.
Skąd wieje i dokąd
ja w nim
Unosi mnie z sobą
Duch Boga

Spośród wielu innych świadectw i modlitw porusza nasze serca modlitwa Weroniki J.:
Ojcze mój w niebie, kiedy Cię nie znałam błądziłam w tym świecie. Kiedy Cię nie znałam – szukałam Cię wszędzie, ale nie potrafiłam dosięgnąć Twojej pełni. To Ty pierwszy wyciągnąłeś do mnie swą dłoń i mówiłeś: Nie zazdrość złym ludziom ani nie pragnij ich towarzystwa, gdyż ich serce obmyślają przemoc,
a ich wargi mówią złośliwie (Prz 24.1-2). (…) Szatan ich trzyma, jako swoich najemników, a ja nieświadoma tego krążyłam w ich świecie zła i przemocy.  Lecz znalazłam łaskę u Ciebie Panie. (…) Odkupiłeś mnie Swoją krwią, Baranku Boży. Bądź wywyższony, bo sam cierpiąc mękę krzyżową uratowałeś mnie. Pociągnąłeś mnie za sobą. Ty sam Panie okażesz pomstę ale łaskę i błogosławieństwo masz dla wybranych. Słowo Twe Panie trwa wiecznie.
Amen